Firma z branży gier wideo
Zaplanowaliśmy z nimi transformację sposobu pracy - od kadry zarządzającej po całą organizację. Prowadziliśmy szkolenia, facylitowaliśmy trudne rozmowy i doradzaliśmy w zarządzaniu zmianą. Skala i szczegóły muszą zostać u klienta; możemy powiedzieć tylko tyle, że to już trzecia firma z branży gier wideo, z którą przechodziliśmy podobną drogę.
Przed startem słyszeliśmy wiele razy: „u nas się nie da”. Pracownicy tłumaczyli, dlaczego ich kontekst jest wyjątkowy - harmonogramy wydań, presja rynku, rozproszone zespoły. Brzmiało znajomo. Tak jak w poprzednich przypadkach, zamiast kolejnego „frameworku na slajdach” poszliśmy w praktykę, mierzalne usprawnienia i zwinność tam, gdzie naprawdę coś blokowało dowóz.
Nie chodziło o to, żeby wszyscy mówili tym samym językiem Scruma. Chodziło o to, żeby organizacja potrafiła uczyć się w trakcie, ograniczać marnotrawstwo i dowozić graczom to, co ma znaczenie - bez wiecznego gaszenia pożarów.
Jak wyszło? Jesteśmy z rezultatu dumni. Reszta zostaje między nami a klientem - i tak powinno być.
